szukaj na stronie       
  Polecamy: ALCUINUS - Bibliografia Online || RUBER
LOGOWANIE nick: pass: ||załóż konto
 

Ostatnio:
INFOSERWIS: Watykan - Nowy ceremoniarz papieski
2018-02-09 | szypa2

INFOSERWIS: Watykan - Instrukcja Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych o relikwiach
2017-12-16 | szypa2

INFOSERWIS: Powołano zespół ds. weryfikacji materii Eucharystii
2017-12-09 | szypa2

INFOSERWIS: Warszawa - Genetyka liturgii
2017-11-02 | szypa2

INFOSERWIS: Pelplin - Jaka liturgia przyszłości?
2017-10-28 | szypa2

INFOSERWIS: Watykan - Za tłumaczenia ksiąg liturgicznych odpowiedzialne są głównie episkopaty.
2017-10-23 | discepola


subskrybuj kanał rss

» FORUM » wyniki szukania » widok szukanego postu
dział: rubryki
Moderuje:
ostrowik
Dodano:
2007-09-22
Wyświetleń:
33429
Komentarze:12
Summorum Pontificum
W związku z nowym Motu proprio Benedykta XVI, Summorum Pontificum, nasuwa się kilka fundamentalnych spostrzeżeń i tematów do dyskusji:

1. Dwa ryty czy jeden?
Papież pisze w liście dołączonym do Motu proprio:
Nie jest czymś właściwym mówienie o tych dwóch wersjach Mszału Rzymskiego tak jakby były one "dwoma rytami". To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu.

Z pewnością zaskoczyło nas to bystre sformułowanie, które ma na celu zachowanie starego "dogmatu", iż w Kościele jakiegoś obrządku (= rytu) istnieje tylko ten jeden ryt, który nadaje nazwę danej wspólnocie. Powstają kwestie:

a) Na ile przekonujące jest stwierdzenie, że mamy do czynienia z tym samym rytem, a w związku z tym zasadne jest pytanie, co to znaczy ryt? Do tej pory ogólnie przyjętą zasadą była zasada księgi liturgicznej w edycji wzorcowej: księga = ryt (np. Mszał Rzymski = ryt rzymski, odpowiednio - ambrozjański itd.). Mając dwie księgi, dwa mszały, dwa brewiarze itd., odruchowo mówimy "dwa ryty". Tu trzeba przyznać, że Papież słusznie koryguje naszą pochopną tendencję, wystarczy bowiem spojrzeć na całą mnogość ksiąg np. zakonnych, formularzy partykularnych, brewiarz monastyczny itd. Posługując się w jednym Kościele dwoma brewiarzami nie uciekamy z jednego rytu, a wręcz kontynuujemy w jakiś sposób starą zasadę brewiarza katedralnego i monastycznego. Może inaczej ma się sprawa z Mszą: zakony używają ujednoliconego Mszału Pawła VI, niemniej, jak uczy nas historia, nawet po Soborze Trydenckim Kościoły lokalne miały prawo zachować swoje dotychczasowe księgi, jeśli miały ponad 200 lat...

b) Papież jeszcze jako kardynał Ratzinger pisał w artykule do książki Barthe"a, że choć nie podobał mu się sposób demontażu starego rytu i z pozostałych fragmentów stworzenia nowego, to sam przyznaje, iż mowa o tych samych "klockach" z których zbudowano nową konstrukcję. Może to być jakimś tłem do jego sformułowania o "jednym rycie w dwóch formach".

c) A jak w ogóle istotna teologicznie czy prawnie jest mowa o obrządkach/rytach w dobie poszukiwania jedności w Kościele. Przykład trwania w jedności z Kościołem rzymskim Kościołów innych obrządków (katolicki bizantyjski, katolicki koptyjski, maronicki itd.), wskazuje, że w zasadzie obrządek nie jest wyznacznikiem jedności. Prawdopodobnie zatem sam ryt staje się drugorzędną sprawą.
Tu ciekawy przykład: zarzuca się Papieżowi (por. artykuł E. Bianchiego bodajże w Repubblice), iż stary ryt niesie duże pęknięcia np. w kalendarzu świętych, cyklu czytań itd. Słusznie zauważył mój znajomy, że te "pęknięcia" są niczym w porównaniu z rozdźwiękami liturgicznymi panującymi w Mediolanie, gdzie np. Adwent zaczyna się 2 tygodnie wcześniej zgodnie z tradycją ambrozjańską. Znowu kwestia: ryt czy jedność? Kościół w Mediolanie, nie dość że używa obu ksiąg (rzymskiej i ambrozjańskiej), to jeszcze jest w zupełnej jedności. Cóż zatem przeszkadza użycie jeszcze innej księgi liturgicznej? Oczywiście nie sądzę, żeby miała nastąpić jakaś kraksa kalendarzowa, myślę, że stara liturgia dostosuje się jakoś do nowego kalendarza...

2. Stare (dobre) księgi
Papież potwierdził to o czym się dyskretnie milczało, że nigdy ani Mszał Piusa V ani Pontyfikał czy Rytuał Rzymski nie został zakazany, czy zniesiony, choć prywatnie i przez telefon Kongregacja potwierdzała, że nie obowiązuje (wzdragając się wydać to na piśmie). Benedykt przerwał tę niekonsekwentną sytuację:
- Jest dozwolone odprawianie Ofiary Mszy zgodnie z edycją typiczną Mszału Rzymskiego ogłoszoną przez błogosławionego Jana XXIII w 1962 i nigdy nie odwołaną... (art. 1)
- Proboszcz może wyrazić zgodę na użycie dawniejszego rytuału przy udzielaniu sakramentów Chrztu, Małżeństwa, Pokuty i Namaszczenia Chorych... (art. 9 § 1)
- Ordynariuszom udziela się władzy sprawowania sakramentu Bierzmowania z użyciem dawnego Pontyfikału Rzymskiego ... (art. 9 § 2)
- oraz kolejne detale dotyczące innych celebracji (np. stary brewiarz);

Oczywiście po Soborze Watykańskim II Papież nie mógł nie dodać, iż mowa już odtąd o nadzwyczajnej formie Liturgii Kościoła (art. 1). Tym sposobem w temacie zaistniała pewna jasność i uczciwość, z której słynie Benedykt XVI, osobiście mi się to podoba.

3. Lex orandi - lex credendi?
W dokumencie Papieża pojawia się często to tradycyjne sformułowanie, które od razu przykuło moją podejrzliwą uwagę. Do tej pory bowiem bywamy uczeni, że ryt niesie przesłanie teologiczne, zalążki dogmatów itd. Wiemy jednak, że średniowieczna tomistyczna koncepcja sakramentów zachowana w starych księgach (por. słowa przeistoczenia i zasady spotkania formy i materii, która wymaga przesadnego pochylenia celebransa nad postaciami eucharystycznymi), bywa niezgodna z dzisiejszym rozumieniem czy to samego sakramentu czy też gatunków literackich (adresatem jest Bóg Ojciec, por. wykład Mazzy). A zatem czy wprowadzenie na nowo w życie tej formy może zachwiać teologią, sakramentologią? W końcu jest to lex credendi.
Moglibyśmy być coraz mniej pewni absolutnej wartości tego powiedzenia, przypisując mu tylko znaczenie poetycko-retoryczne.
Ale jeśli spojrzymy na fenomen wiary (to co jest przedmiotem credere) w szerszy sposób, możemy spokojnie przyjąć pewne pozorne sprzeczności, które zawsze wiarę charakteryzowały. Np. mówi się, że jak liturgia trydencka zakonserwowała wizję Boga dalekiego, transcendentnego i starotestamentalnego, tak liturgia soborowa wniosła wizję Boga bliskiego, immanentnego, ewangelicznego. Czy jest to sprzeczność? I tak, i nie. Bóg jest jednocześnie daleki i bliski. Posunięcie Benedykta zachowuje równowagę w tej grze historii. Wiemy dobrze, że przecież nowa liturgia oprócz zalet ma i wady, zdarzyło się sporo błędów (np. brewiarz w nowej wersji popełnia kilka niewytłumaczalnych wyłomów w tradycji, por. nieobecność wersetu i psalmu Dirigatur z okadzeniem na nieszporach).
W związku z tym nie byłbym zdania, iż tylko nowe księgi niosą dobrą i ciekawą teologię.

4. Msza prywatna powraca*
*DLA MIŁYCH GOŚCI TRADYCJONALISTÓW: PROSZĘ DOCZYTAĆ KOMENTARZ NR 4, w którym dokonałem korekty tego punktu, proszę mnie nie oskarżać o nieuczciwość, tu się myśli głośno.
Mszał Pawła VI ma tendencję do zmarginalizowania i wyeliminowania (wersja z 2000 r.) tzw. Mszy prywatnej, co jest naturalną konsekwencją nowej teologii eucharystii, w której - słusznie - przeważa charakter wieczerzy nad ofiarą. Niemniej charakter ofiarny, podkreślany w starym mszale, nie jest nieobecny. Dlatego stary mszał, który niesie głównie teologię ofiary, ze spokojem mówi o mszy bez udziału ludu; w formie nadzwyczajnej, jak przypomina Benedykt XVI. A zatem kończy się czas przemilczania tego problemu, msza prywatna jest częścią tradycji i może być zachowana (por. zresztą instrukcję z 2004 r. Redempionis sacramentum 110: zaleca się usilnie codzienne odprawianie (...) nawet gdy nie ma wiernych)...


5. Propozycja praktyczna
W poszukiwaniu właściwej terminologii, aby nie używać odtąd zwrotu ryt trydencki / ryt posoborowy, zaproponowałbym zwroty typu: księgi trydenckie / księgi posoborowe lub po prostu stare księgi / nowe księgi;

... a na koniec....

Pamiętam szok, jaki wywołał w pewnych środowiskach oazowych w Polsce nowy punkt OWMR dotyczący postaw w liturgii, gdzie podczas przygotowania darów sprecyzowano, że wierni siedzą (OWMR 43). Było to przekreślenie długiej pracy nad wychowaniem wiernych do stania podczas procesji z darami, co było ideą może i słuszną (w ogóle nie jest idealne siedzenie na liturgii, popieram bizantyjczyków), ale niestety niekoniecznie opartą na przepisach (osobiście uważam, że ten nowy przepis, jak wiele innych, jest zupełnie źle skonstruowany, nie lubię takich, od razu mi się nasuwa złośliwe pytanie "a jeśli nie ma gdzie siedzieć, to mają siedzieć na ziemi?" skoro przepis mówi "siedzą" to "siedzą" ;). W sumie to mi przykro, bo oaza miała tu słuszną intuicję, cóż nie udało się.
Ale mając na względzie ten casus, myślę iż dobrze się stało, że papież przypomniał na nowo reguły, będzie jaśniej, mniej może będzie autorytatywnych sądów na temat starej liturgii.

Pokrewne wątki
(na temat liturgia trydencka / Benedykt XVI):
Wypełniona cisza? O ciszy w liturgii...
Rozporządzenie KEP do Summorum Pontificum
drukuj do góry
 
Komentarze: 12
311

batczak

2007-09-22 00:00

Dla scisłości chciałem dodać, ze autor trochę sie myli jesli chodzi o ostatni akapit. Zanim pojawił sie ten przepis o postawie siedzącej w Oazie dawno go stosowano bo mówiło sie o tym wczesniej. Na szczescie oaza jest posłuszna Kościołowi

 

312

ostrowik

2007-09-23 00:00

:)

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

313

pacem
2007-09-23 00:00

Ad. 4. Mszał Pawła VI wcale nie marginalizuje charkteru ofiarnego Mszy swiętej. Jest on tam dobrze wyakcentowany (Wystarczą dwa pierwsze punkty OWMR). Natomiast zachowana jest właściwa proporcja potrójnego wymiaru Eucharystii: Pamiątka-Uczta-Ofiara.
Mszał podkreśla bardzo mocno wspólnotowy, eklezjalny wymiar Mszy świętej, stąd trzecie wydanie OWMR nie używa nazwy "Msza bez ludu" ale "Msza w której uczestniczy tylko jeden usługujący". Natomiast przytoczona Instrukcja Redempionis sacramentum 110 to żadne nowum. Wcześniejsze dokumenty też o mówiły, że zaleca się codzienne sprawowanie Eucharystii, nawet bez jednego minstranta.

 

314

ostrowik

2007-09-23 00:00

Dzięki za odpowiedź. I choć podkreślę, że:
- nie napisałem, iż Mszał Pawła VI marginalizuje charakter ofiarniczy, tylko że marginalizuje mszę "prywatną" (charakter ofiarny, podkreślany w starym mszale, nie jest nieobecny w nowym);
- nie pisałem również, że RS nr 10 to novum, tylko akurat ten dokument jest najnowszy w temacie (starsze podaje RS 10 w przypisie do wspomnianego punktu);

to jednak warto pociągnąć ten wątek i przypomnieć, że liturgia trydencka też nie toleruje mszy kompletnie prywatnej, bo jest w zasadzie niezbędny przynajmniej jeden usługujący. Dlatego pojęcie "msza prywatna" jest do weryfikacji.
Natomiast wracając do uwagi Pawła nt. tego czy MR Pawła VI marginalizuje char. ofiarny czy nie, to wydaje mi się, Mszał nie, ale OWMR tak :) OWMR bowiem zmniejsza np. rangę ofiarniczą obrzędu przygotowania darów (offertorium), które jawnie jest ofiarnicze, tylko że jednak nie. Choć OWMR jest rozstrzygające, to jego stwierdzenia nie powinny być ważniejsze od samej euchologii (por. modlitwy nad darami, które bardzo często są ofiarnicze i już).
A sama konstrukcja offertorium w MR Pawła VI jest właśnie novum, bo modlitwy Błogosławiony... są przeróbką żydowskich modlitw paschalnych dziękczynnych i na Sant"Anselmo często się komentuje, że jeżeli już je można było gdzieś zaimplantować, to na pewno nie tu, raczej w ME.
W MR Piusa V natomiast tekst jest ściśle ofiarniczy.

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

315

pacem
2007-09-25 00:00

Uważam, że przesadą jest mowa o marginalizacji charakteru ofiarnego Mszy św. w OWMR. Upieram się i odsyłam do nr 2, 4, 5, 11 i inne.
Niejasne jest dla mnie natomiast stwierdzenie, że "czy MR Pawła VI marginalizuje char. ofiarny czy nie, to wydaje mi się, Mszał nie, ale OWMR tak :) OWMR bowiem zmniejsza np. rangę ofiarniczą obrzędu przygotowania darów (offertorium), które jawnie jest ofiarnicze, tylko że jednak nie. Choć OWMR jest rozstrzygające, to jego stwierdzenia nie powinny być ważniejsze od samej euchologii (por. modlitwy nad darami, które bardzo często są ofiarnicze i już)".
Ciekawe, dlaczego Mszał Pawła VI (OWMR) nie używa okreslenia "offertorium" tylko "przygotowanie darów :-))

 

316

ostrowik

2007-09-26 00:00

Skoro jest przesadą, to dlaczego OWMR stwierdza, że tylko w ME jest część mszy zwana ofiarowaniem, a dotychczasowe offertorium nazwał przygotowaniem darów, wprowadzając jasny rozdźwięk i redukując znaczenie obrzędu offertorialnego (de facto wraz z modlitwą nad darami, która już nie wiadomo jaki charaktre ma)? Jest to wyraźne zmniejszenie waloru ofiarniczego offertorium. Moim zdaniem OWMR za bardzo próbuje usystematyzować rzeczy, trochę naditerpretując.
A poza tym:
1) MR nie przestal uzywac slowa "offertorium"! zob. tutaj
2) dyskusja nt. tłumaczenia słowa "offertorium" i "praeparatio donorum": zob. tutaj

Pozdrówka :)

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

343

ostrowik

2007-09-26 00:00

Ciekawy wątek do skonsultowania nt. Summorum Pontificum na stronie Christianitas, autor: Alcuin Reid
tutaj

Tak sobie czasem myślę, że w gronie liturgistów oceniamy pismo Ojca Świętego z naszej pozycji nie widząc może innych horyzontów...

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

350

ostrowik

2007-10-03 00:00

Po rozmowie z Marcysiem:
w zasadzie dlaczego bój stoczył się o ryt Piusa V, a nie np. o liturgię starorzymską z epoki Innocentego III? Chyba kryterium nie było zasięgnięcie po ostatnią w chronologii starszą od Vaticanum liturgię? Jak się do tego ma praktyka zarzucania starych zwyczajów na rzecz odnowionej w XVI w. liturgii?
I w końcu: po co było pisać to Motu proprio, skoro w zasadzie teologicznie nic nie zmieniło...

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

352

ostrowik

2007-10-18 00:00

Po lekturze tekstu Thierry"ego Blota:
- gdyby reforma Vaticanum II dobrze poprowadziła rewizję ksiąg liturgicznych, mszał Piusa V by nie zmartwychwstał...
- wypowiedź Bugniniego o tym, że wiele posunięć komisji było "une véritable création", jest niestety chyba niedobrym świadectwem..., sprawdzić ten tekst...

  -------------------------------------------------
Czas biegnie za szybką :)

376

richelieu
2007-12-16 00:00

ad 1a
ad 5

W aspekcie prawnokanonicznym mamy do czynienia z kolejnymi wydaniami typicznymi tego samego mszału (to wynika jasno z analizy konstytucji Missale Romanum). Stąd ściśle rzecz biorąc, najlepiej mowić o sprawowaniu mszy św. wg wydania Mszału z 1962 r. lub z 2002 r. Wydanie nowych ksiąg nie jest tożsame z nowym rytem i przed 1962 r. zdarzały się indulty na sprawowanie mszy św. wg wydań wcześniejszych.

 

507

szeblok

2009-01-27 17:15

Nie wnikam w szczegóły analiz i dywagacji na temat SP, ale szukanie minusów w jednym wydaniu Mszału, a podkreślanie plusów w innym jast dla mnie śmieszne.
1. Byłem świadkiem jak na sympozjum na KULu liturgiści "pastwili się" nad Mszałem Piusa V i ich zachowanie dla wielu, nie tylko dla mnie bylo niezrozumiałe. Każda Editio typica ma swoją rację bytu. Każda była ukonstytuowana dla konkretnych czasów, ale... No właśnie. My młodzi kapłani zostaliśmy tak "wyćwiczeni" w pięknej, swoją drogą, liturgii posoborowej, że historia nas nie interesuje, szczególnie liturgii... Ktoś powie, że to nieprawda, bo dziś sięga się do najstarszych tradycji, szukając w nich autentycznego ducha i pobożności "dla" Kościoła Katolickiego. Jak dla mnie, który zajmowalem się chorałem gregoriańskim, ów archeologizm jest anachronizmem. Czuję ciągle w rozmowach z liturgistami zachwyt nad liturgią pierwotnego Kościoła. Do V-VI w. to było wspaniale, a potem to już regres, czas "błędów i wypaczeń".
2. Poprawnością polityczną (czyt. "ekumeniczną") jest deprecjonowanie zaszczepionej w Ludzie Bożym pobożności eucharystycznej. Z postawą stojącą w czasie konsekracji, popularną na Zachodzie Europy (nie u nas, na szczęście), rozprawia się O. Tomasz Kwiecień w swojej ostatniej książce "Modlitwa w stylu retro" (o "ulubiolej" przez księży I ME), s. 118nn. I tak dzisiejsza liturgia staje się "katolickim szkielecikiem, obranym z mięsa i przyodzianym w protestancki uniform", jak zanotował w swojej refleksji w TP z 1973 r. T. Żychniewicz.
3. Jeszcze raz podkreślam, że nie deprecjonuję żadnej formy sprawowania liturgii Mszy świętej. Wielu jednak w dyskusjach na temat sprawowania tzw. Mszy trydenckiej mówi "po co?". A po to, żeby lepiej zrozumieć, żeby usłyszeć Głos... żeby trochę się spocić przy jej odprawianiu, a nie, jak często robimy dziś, wyjść z zakrystii i wrócić za chwilę do niej bez poczucia włożonego "wysiłku".
4. Twórcą liturgii, jak mi ostatnio przypominał jeden z księży- testowal mnie zadając pytanie o jej twórcę - jest Pan Bóg. My jesteśmy Jego pokornymi (oby) sługami. Dlatego też mam zastrzeżenia (że do nich już przejdę) nie do samej liturgii posoborowej, ale do atmosfery, jaka panowała przy jej "tworzeniu". Wspomniany O. Kwiecień w ostatnim "Liście", zatytułowanym kontrowersyjnie "Trydent CZY Watykan?", stwierdził, że reforma POSOBOROWA liturgii nie uwględniła duszpasterskich doświadczeń, ale została stworzona przy biurku. (wytłuszczam "posoborowa", bo mam wrażenie, że czasami Soborowi nie do końca chodziło o to, co reformatorzy przedłożyli później papieżowi do zatwierdzenia)
5. Inna moja refleksja to ta, że z jednej strony ośmiesza się "tradycyjność" słowami "po co ożywiać trupa?", a z drugiej strony wyciąga się najstarsze "tradycje" jako szlachetne i bardzo "aktualne".
6. Kolejną sprawą jest rola abpa Bugniniego w reformie posoborowej. Proszę zapytać doświadczonego liturgisty, kto to był? Jak zapytałem Ks. Nadolskiego, w czasie wspomnianego sympozjum na KULu, wywinął się i zmienił temat...
7. Podkreśla się dziś modne sformułowanie Vaticanum II o "participatio actuosa". Wielu księży pragnie je rozumieć jako uaktywnienie ludzi świeckich w liturgii. Jeden z moich profesorów z seminarium stwierdził, że p. a. znaczy tyle co składanie duchowego daru, ofiary z siebie i przyjęcie Komunii św. O. Kwiecień pisze, że chodzi o uczestnictwo "zaangażowane albo uważne". Dziś prezbiterium jest pełne ludzi... połowę pewnie niepotrzebnych, ale... Byłem świadkiem zdarzenia, które mną "ruszyło". Jeden z księży zapytany jak przebiegły uroczystości dziękczynne za beatyfikację w rodzinnej parafii Błogosławionego, odpowiedział, że "było bardzo rodzinnie, ludzie śpiewali pieśni, żadne chóry nie śpiewały..." Z tej wypowiedzi wynika dziwne, może przedsoborowe, pojmowanie roli chóru w liturgii, jako głosu obcego, nie "naszego". Dziś wszyscy wszystko mają robić w liturgii, a Sobór w Konstytucji SC mówi, że każdy ma robić to i tylko to, co z natury rzeczy mu przysługuje. Źle rozumiana p.a. chce zamazać różnicę między kapłaństwem służebnym a powszechnym. Ale czy o to chodzi?
8. Papież poprzez SP myślę, że chce pobudzić do refleksji nad dzisiejszą liturgią. Chce zwrócić naszą uwagę na piękno, które nie urodziło się w niej 40 lat temu, ale wcześniej. Swoimi, "dziwnymi" dla niektórych ekspertów od liturgii, posunięciami chce zaakcentować charakter katolicki tej liturgii. Katolicki, czyli powszechny. Jeżdżac po świecie za każdym razem muszę się uczyć celebrować, bo łacina... jakiś lamus. Kiedy sprawowaliśmy Mszę św. w Meksyku, Ks. Biskup-celebrans nie zwrócił uwagi, że w koncelebrze są sami obcokrajowcy i nie pofatygował się, by ME odmówić po łacinie. Staliśmy, jak kołki, próbując coś tam po hiszpańsku mamrotać. Jednak ta łacina nie była taka zla :)
9. Benedykt XVI pragnie reformy "Reformy posoborowej", dlatego też z tej racji nie cieszy się zbyt wielkim poparciem i sympatią w środowiskach tworzących rzeczywistość posoborową. Rozumiem ich. Włożyli w to całe swoje sily i kawałek życia, ale... Kiedyś też wielu było święcie przekonanych, że Ziemia to płaski dysk itd. i w obronie tej prawdy gotowi byli ginąć... Mam pewnie już inne myślenie, choć też należę do generacji "wypranych mózgów", których próbowano znieczulić na przedsoborową teologię liturgii i posoborowe dylematy... Choć na moim diagramie, coś zaczyna drgać :)

  -------------------------------------------------
"Gorliwością rozpaliłem się o chwałę Bożą"

509

konto_usuniete
2009-01-27 20:28

Jak miło spotkać kapłana, który tak aktywnie brał udział w pamiętnym KULawym sympozjum:

1. Relacja I
2. Relacja II
3. Zbiór materiałów

Ogólnie rzecz biorąc – piękne i zarazem proste argumenty ksiądz przedstawił (które wskazują na to, że zatwardziali przeciwnicy rytu gregoriańskiego (czy inaczej: skrajni moderniści) sami sobie czasami zaprzeczają(jak zwykł Mszę „trydencką” nazywać kard. Hoyos).

Co do Summorum Pontificum i niedawnej sprawy zdjęcia ekskomuniki z biskupów Bractwa św. Piusa X: łatwo zauważyć, że papież oswaja świat ze swoją (rzekłbym iście soborową – opartą o prawdziwego ducha Konstytucji o Liturgii Świętej) wizją liturgii, a wyraża się to poprzez: a) najpierw zmiany w liturgii papieskiej z tą najważniejszą na czele: powołaniem mons. Guido Mariniego na Mistrza Ceremonii Papieskich i Prefekta Urzędu Papieskich Celebracji Liturgicznych; b) ogłoszenie motu proprio Summorum Pontificum, które otwarło skarbiec „dawnej – dzisiejszej” liturgii rzymskiej dla całego Kościoła, a nie jak niektórzy chcą, dla swego rodzaju elit sympatyzujących i odnajdujących się w Mszy świętej w jej nadzwyczajnej formie (czy nawet tych, którzy się tego domagali – by pozbyć się problemu) (działania papieża łatwo zrozumieć, jeśli wczytać się w zapis konferencji, które odbyły się podczas dni liturgicznych w opactwie Fontgombault we Francji w 2001 roku); c) wydanie dekretu zdejmującego ekskomunikę z czterech biskupów Bractwa św. Piusa X (co jest wstępem do pełnej komunii całego Bractwa z Rzymem – jasno na to wskazuje treść dekretu). Te działania niewątpliwe mają na celu oswojenie świata z liturgią Mszy świętej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. Co z tego wszystkiego wyniknie? Na razie nie wiadomo… miejmy nadzieję, że dobro. Trzeba się też o to (i za papieża modlić).

Wracając stricte do tematu: w serwisie Nowy Ruch Liturgiczny (”Rodzi się właśnie nowy ruch liturgiczny”, ”Nowy ruch liturgiczny” ukazał się cykl artykułów:

1. ”ABC Summorum Pontificum I”
2. „ABC Summorum Pontificum II”
3. „ABC Summorum Pontificum III”
4. „ABC Summorum Pontificum IV”
5. “ABC Summorum Pontificum V”

Ciekawy też jest artykuł: „Dwie formy rytu rzymskiego. Kwestia współistnienia”.

Warto też przypomnieć słowa papieża: "Nie ma żadnej sprzeczności miedzy jednym a drugim wydaniem Mszału Rzymskiego. W dziejach Liturgii występują rozwój i postęp, ale nie ma żadnego zerwania. To, co dla poprzednich pokoleń było święte, również dla nas pozostaje święte i wielkie i nie może być nagle całkowicie zakazane lub, tym bardziej, uznane za szkodliwe. Wszystkim wyjdzie na dobre zachowanie bogactw, które wzrastały w wierze i modlitwie Kościoła i przyznanie im należytego miejsca."

---

Od dawna też krążą pogłoski, jakby był już przygotowany kolejny dokument odnoszący się do Summorum Pontificum - coś jakby wskazania (w wywiadzie dla jednego z włoskich dziennikarzy, mons. Guido Marini, miał powiedzieć, że „dokument jest już w rękach papieża, teraz od niego wszystko zależy”).

 

Twój komentarz...
UWAGA: po każdym wpisie zalogowani uczestnicy są powiadamiani emailami o nowym komentarzu.
Wysłanie komentarza w formie ":)" może irytować osoby biorące w dyskusji.
Dlatego przypominamy, że serwis liturgista.pl jest w założeniu "naukowo-niepopularny".
Uprasza się o niecytowanie tekstów bez podania źródła, a także o unikanie zwrotów "gdzieś kiedyś czytałem"...
To nam wszystkim pomoże traktować poważniej i bardziej profesjonalnie każdy temat :) Pozdrawiamy, Moderacja.

Autor:

Email:

jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o odpowiedziach
Treść:

Antyspam - przepisz liczbę:

drukuj do góry
www.liturgista.pl :: copyright ks. dominik ostrowski 2005-2012 :: webmaster ostrowik